czwartek, 1 lutego 2018

niedziela... 2011.09.25

 25 września 2011
Dziś znowu się nie wyspałem miałem bardzo głupie sny. Śniło mi się ze jestem w obozie jenieckim czy jakoś tak ( może to był Oświęcim)  i przesuwałem z innymi jakieś prycze. wszyscy w obdartych łachmanach i w ogóle. Ogólnie mówiąc jakiś koszmarek.
Może tez dlatego snułem się pół dnia po domku. Zabrałem się tez za pakowanie  rzeczy bo jutro jade  na  jaki ś czas  do znajomych do Lęborka. A tak  troszeczkę nawdychać się jodu i oderwać się od tutejszej codzienności.
Po obiedzie chwila relaksu a potem pojechałem na dworzec po bilety a stamtąd prosto na noc do pracy.

       Ronie chleb na polach 
       kołysany trudem kochających ludzi
       pielęgnowany porannym wstawaniem
        razem z pianiem koguta

              Słońce pogłaszcze żniwiarzy
              susząc spocone ziała
              a potem dłonie młynarza
              oddzielą make od ziarna

       Wyciągną się ręce z błogosławieństwem
       dla ziemi i dla rolnika
       przyklęka człowiek z modlitwa
       dziękując  za dar powszedni

              Kłos zboża zrodzi kolejny
              kęs chleba nakarmi drugiego
              szewc zrobi buty
              robotnik do pracy ruszy

       Matka dziecko przytuli
       lekarz nogi opatrzy
       życie z życiem się zbrata
       siewca w pole wyruszy

              Drwal sosnę w lesie zetnie
              stolarz  trumnę z niej zrobi
              motyl  w niebo odfrunie
              kłosy  zapachną świeżym chlebem...

brzdek..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz