4 sierpnia 2012
Sobotni dzień mija spokojnie biegam po osiedlu za zakupami. Po obiadku wybieram się na spacer który nie trwa długo bo zaczęło padać i wróciłem do domku.
nawet miałem dziś grac na radio, ale z powodu burzy dzis sobie odpuszczam.
Dokąd mam isc
już nie wiem sam
podobno drzwi raju już są zamknięte
Jedni mówią ze nie ma miejsc
inni ze spięty Piotr zgubił klucze
i brama już zardzewiała
W piekle jest za gorąco
i jest zbyt duzo atrakcji
wiec nie ma miejsca żeby odpocząć
i czasu by znaleźć troszkę ciszy
Wolałbym tu pozostać
pod pochylona siwa brzoza
Rozwinąć skrzydła swoich myśli
Albo kroczyć pomiędzy przystankami szczęścia
po zielonych łąkach nadziei
Patrzeć na fruwające motyle
czuć jak kwiaty rozchylają swe kielichy
Tańczyć z kropla porannej rosy
uśmiechając sie do słońca
Chciałbym by nie liczył się czas
w gonitwie za pieniądzem
by tryby pracy i cywilizacji
nie zagłuszały oddechu ziemi
Dokąd mam iść nie wiem
czy istnieje skrawek świata
gdzie znajdę swój czas
i miejsce mych marzeń.....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz