8 listopada 2012
Spokojnie poleżałem sobie w łóżeczku w końcu nie trzeba było nigdzie biec.
Po odespaniu mogłem sie udać na mały spacerek po okolicy.
Po południu pojechaliśmy z Robertem na mała kawkę , a wieczorkiem zajechaliśmy pod stateczek na jakiegoś drineczka.
W błękicie nieba
na eterze snu
tańczysz niesiona na fali tęsknoty
przywołana oddechem serca
powiewem dłoni odganiam lekko
wszystkie szare chmury
by świeciło jasno słońce
Twego miłego szeptania
Rozplątujesz włosy na wietrze
otulając ramionami wszechświat
Twoje usta sa niczym klucz
pocałunkiem otwierają moja dusze
Jak mgłę unosisz mnie
pod nieba same szczyty
byśmy tam mogli odkryć miłość
i rozkwitnąć...
Bladość świtu sprowadzi nas na ziemie
pozostawiając smak raju
zbudzony dzień zaśpiewa nadzieje
A Twój portret w myślach przywoła lato....
brzdęk..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz