7 listopada 2012
Zaraz po skończeniu zmiany jadę na dworzec . A tu pakuje sie do pociągu trasa Kraków - Lębork.
Niestety dłuższa trasa bo przez Katowice, Opole Wrocław Poznań..
Jedzie sie w miare spokojnie az do Wrocławia siedzę sam w przedziale. Tu wsiada jakas wycieczka szkolna która wraca z kilku dniowego pobytu we Wrocławia.
Troche szaleją i łazą tam i z powrotem. Nie da sie juz przysypiać.
Ale tak przy okazji sie nasłyszałem ze na tej wycieczce to dzieciaki piły alkohol i jakies tam. A nauczycielka miała to gdzieś tylko sie z chłopaków nabijała.
dopiero następnego dnia jak po raz kolejny przynieśli więcej wódki odważyła sie o tym poinformować rodziców i to jeszcze po namowie innej pani -której poskarżyły sie dziewczęta. Troche jakby za mało odpowiedzialności nad dzieciakami, które na moje oko mieli około 14-15 lat)
No cóż tak to czasem bywa. Wycieczka wysiadła w Koszalinie.
Biegnę przez bramę świtu
w nieznaną rzeczywistość
Za mostem snu zostawiam
wczorajszy świat i zmęczenie
Słysze jak otwiera się okno
z kolejną stroną życiorysu
Moje kroki napiszą kolejne zdanie
dłonie ulepią owoc dnia powszedniego
Minuty godziny
nawlekać się będą lekko
na nitkę naszyjnika szczęścia
być może spodoba się on Najwyższemu
Wieczorem minę lotną premię
z zawieszonym spoczynkiem
by ruszyć dalej z oddechem poranka
dopóki nie braknie w piórze atramentu....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz