czwartek, 1 lutego 2018

środowe odpoczywanie 2011.10.05

5 października 2011
 Wstałem spokojnie i bezstresowo. Zabrałem się za wypakowywanie torby podróżnej. Nastawiłem pranie  i poszedłem na zakupy.  Koło południa pojechałem do pracowni żeby zobaczyć co tam stało się z piecem  Niestety nie  dało się nic zrobić bo  trzeba będzie wymienić całą grzałkę.
Czyli potrzeba zakupić drut kanthal i nawinąć grzałkę od nowa. Drogi on jest z pewnością  ale innej metody nie ma. Nie da się stale drutować.  o 20  zsiadłem za sterami radio żeby  się lekko odstresować , a po za tym stęskniłem sie za słuchaczami. Grałem miło  dwie godzinki.

        W kałużach deszczu śpi szary smutek
        kołysany pojedynczymi dźwiękami pianina
        preludium jesiennej słoty
        otwiera drzwi melancholii

                Myśli owiane wspomnieniami
                błądzą w westchnieniach serca
                coraz więcej żółci dookoła
                rysuje się lekko droga przemijania

        Szuka słów duszy lament
        Narzekając na utracone szanse sukcesu
        lekko odzywa się reumatyzm w kościach
        budząc kolejne chwile bez uśmiechu
        
                Korowód myśli plącze cicho
                o potrzebach zachowania ciepła
                trzeba udać się po receptę
                na zziębnięte długie wieczory

        Kolejny wiersz utknął w pół drogi
        napisany bez wiary w cuda
        w kałuży widzę przemokniętą twarz
        w oczekiwaniu na kolejna wiosnę...

brzdęk....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz