czwartek, 1 lutego 2018

i do pracy niestety 2011.10.06

 6 października 2011
Wstaje nieśmiało do pracy choć tak naprawdę mógłbym spać jeszcze długo. Ale jak się to mówi - pracować trzeba.
Na szczęście tutaj  nie ma wariactwa tylko trzeba robić co do mnie należy.
Po zakończeniu pracy wracam do domku, by szybciutko  bo o 20 zacząć grać na radio  audycje.  Miło spędzony wieczór gram spełniając zapotrzebowania słuchaczy.

          W dzielnicy rykoszetu systemu
          w zapomnianych domach patologii
          szwendają się bezradne myśli
          niechcianych dzieci ulicy

                    Same szukają sobie chleba
                    bo rodzice ślepną już od alkoholu
                    nie widząc nic prócz swych zapotrzebowań
                    Swiat turla się we własnym brudzie

          Kultura na wysokich obcasach
          dumnie omija krzywe place życia
          by nie pogubić swego spojrzenia
          i nie zarazić się  biedą i szaleństwem

                    Zagubiony świat beznadziejności
                    nie liczy na zbyt duże szczęście
                    już przyzwyczaił się że ma pod górę
                    oby tylko częściej świeciło słońce...

brzdęk.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz