28 lipca 2012
Do pracy nie chce się iść , ale co tam jak nie moze być inaczej. Dłuży się okrutnie te 12 godzin wyciągając ze mnie całą energie. po powrocie gram na radio 20.00-22.00
Weny brak i pusta głowa
bo wszystkie myśli wzięły urlop na żądanie
i nie tłumacząc się po co
wybiegły na ulice
Mówi się ze słonce było za miłe
i zaprosiło je na opalanie
że może użyczyło kąpieli
i obsypało muszelkami
Jedne poszły szukać miłości
inne spokoju przy irlandzkiej muzyce
Ktoś mówił o topieniu smutków
w gorzkim piwie
Widziano je w autobusie
jak podziwiały widoki miasta
Płakały nad grobem nieznanego żołnierza
albo liczyły ile kroków
król chodził za potrzebą
Wieczorem wróciły do swoich norek
i hurtem gadały o swoich przeżyciach
z tego hałasu rozbolała mnie głowa
złamałem długopis i poszedłem spać.....
brzdek..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz