czwartek, 8 lutego 2018

sobotnio... 2012.07.28

28 lipca 2012
Do pracy nie chce się  iść , ale co tam jak nie moze być inaczej. Dłuży się okrutnie te 12 godzin wyciągając ze mnie całą energie. po powrocie gram  na radio 20.00-22.00

Weny brak i pusta głowa
bo wszystkie myśli wzięły urlop na żądanie
i nie tłumacząc się po co
wybiegły na ulice

Mówi się ze słonce było za miłe
i zaprosiło je  na opalanie
że może użyczyło kąpieli
i obsypało muszelkami

Jedne poszły szukać miłości
inne spokoju przy irlandzkiej muzyce
Ktoś mówił o topieniu smutków
w gorzkim piwie

Widziano je w autobusie
jak podziwiały widoki miasta
Płakały nad grobem nieznanego żołnierza
albo liczyły ile kroków
król chodził za potrzebą

Wieczorem wróciły do swoich norek
i hurtem gadały o swoich przeżyciach
 z tego hałasu rozbolała mnie głowa
złamałem długopis i poszedłem spać.....

brzdek..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz