piątek, 2 lutego 2018

sobotnia harówka 2011.11.19

19 listopada 2011
Wstaje  jakiś taki zamulony i po omacku ubieram się do pracy. Nie ma lekko  pracować trzeba . Czas dyżuru przebiega nawet nawet, choć nie jest on zbyt lekki i przyjemny. Nie ma co ukrywać jest troszkę pracy.  Wybieram się na obiadek i zamawiam kotleta po zbójnicku z ziemniaczkami i sałatka brokułowa.  Oczywiście na pierwsze jest rosołek z makaronem.
Wracam z pracy do domku na 20  wtedy zjadam coś na kolacje i padam do łóżeczka , normalnie nic mi się nie chce...

          Szukasz zeszłorocznych malin
          co niosły ze sobą
           słodki szept miłości
          drżenie zakochanych serc
          i powiew gorącego lata

                    Nie ma nigdzie śladów tamtego szczęścia
                    przekwitły wszystkie kwiaty
                    ukochane kroki odeszły  cicho
                    wraz z pierwszym chłodem jesieni....

          Wspominasz topniejący śnieg...
          i wyłaniające się przebiśniegi i krokusy
          nieśmiałe promienie słońca
          oddech budzącej się wiosny....

                    Czujesz  nowo narodzony pocałunek
                    spragnione usta czerwienią się z pożądania
                    Chcesz wchłaniać miłość całym ciałem...
                    czujesz ze ona gdzieś wisi w powietrzu...

          To nic że wiosna już nie ta bo lata uleciały daleko
          marzenia przecież umieją jeszcze latać
          i niebo wciąż posiada gwiazdy....
          Jesień zna wiele romantycznych ballad...

brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz