18 listopada 2011
Dzień pomaleńku szedł sobie po tarczy zegara a ja zabrałem się za porządkowanie ściany , tak żeby można było ja malnąć. Potem poszedłem do Obi po farbę i barwnik, będzie łosośiowo. Na dodatek jakoś się źle czuje ale co zrobic trzeba jakoś trwac na posterunku i do przodu.
Potem mycie ściany i takie tam drobnostki.
Wieczorkiem posiedziałem chwilkę przed telewizorem i to tyle idę spać bo raniutko mam dnióweczke w pracy.
Wczoraj wiatr niemiłosiernie
dmuchał mi prosto w twarz
A Ty złamałaś gałązkę
poczciwej białej brzozie
Zimno otuliło się wokół mej szyi
przeszywając smutkiem myśli
Twoje kroki powędrowały z zapomnieniem
prosto do hipermarketu
Błądziłem po nieba dywanie
szukając odpowiedzi na brak snu
Uciekłaś z niego niepostrzeżenie
bo wolałaś wolność rozpitych knajp
Pociemniało w moim szczęściu
rozbiło sie szkło gwiezdnego pucharu
odleciały marzenia o nas
oddzieliły się bieguny ziemi....
brzdęk.,.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz