piątek, 2 lutego 2018

piatek 2011.11.18

18 listopada 2011
Dzień pomaleńku szedł sobie po tarczy zegara a ja zabrałem się za porządkowanie ściany , tak żeby można było ja malnąć. Potem poszedłem do Obi po farbę i barwnik, będzie łosośiowo. Na dodatek jakoś się źle czuje ale co zrobic trzeba jakoś trwac na posterunku i do przodu.
Potem mycie ściany i takie tam drobnostki.
Wieczorkiem posiedziałem chwilkę przed telewizorem i to tyle  idę  spać bo raniutko mam dnióweczke w pracy.

        Wczoraj wiatr niemiłosiernie
        dmuchał mi prosto w twarz
        A Ty złamałaś gałązkę
        poczciwej białej brzozie

                Zimno otuliło się wokół mej szyi
                przeszywając smutkiem myśli
                Twoje kroki powędrowały z zapomnieniem
                prosto do hipermarketu

        Błądziłem po nieba dywanie 
        szukając odpowiedzi na brak snu
        Uciekłaś z niego niepostrzeżenie
        bo wolałaś wolność rozpitych knajp

                Pociemniało w moim szczęściu
                rozbiło sie szkło gwiezdnego pucharu
                odleciały marzenia o nas
                oddzieliły się bieguny ziemi....

brzdęk.,.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz