24 września.2011
Czas mija bardzo pieknie , ale nie wtedy gdy budzik woła człowieka już o 5.30 żeby wstawać do pracy. No cóż a ja na to go bach... i dalej drzemie ..... A wszystko przez paskudne sny co mnie w nocy nawiedziły...
I nagle 6.20! Rany kasza, szybkie budzenie i natychmiast do pracy. Fakt zaspałem! Biegnę na oślep na przystanek, dobrze że bus nadjechał dość szybko i dzięki tamu przyjechałem prawie o czasie Wariactwo, nawet dobrze nie wziąłem czegoś do jedzenie. Na szczęście "obiadodajnia" jest niedaleko więc mogłem się posilić. O dziwo dziś nie było kierownika... święto jakieś czy coś?
Zatem dzień minął w miarę spokojnie. Po powrocie do domku zrobiłem sobie coś do jedzenia i zapatrzyłem się w telewizor...
Patrz jak lekko nasz zegar szepcze
przesuwając się do jesieni
coraz więcej liści żółknie
szalik plecie babie lato
W koszach leża słodkie jabłka
grzybki schną z zapachem lasu
świerszcz pakuje swoje skrzypce
wiewiórka liczy żołędzie w spiżarni
Jesień złoci ścieżki w parku
romantyzmem ścieli łoże
ptaki odlatują z naszym krajobrazem
by opalać się za morzami...
A my tańczmy w barwach piękna
miłosnego walczyka przestworzy
zaczerpnijmy tej radości zycia
na długie zimowe wieczory
Przyda się sok malinowy
jabłecznik i ciasto z orzechami
zapachnie barszczyk z grzybami
przywołując letnie rozpalone usta....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz