12 stycznia 2012
dzień sie ślimaczy lekko, ale ja już nie narzekam tylko jadę do kolegi bo ma jakąś tam awarie w mieszkaniu i nie ma prądu
U Tadka okazuje się że przewiercił kabelek podczas montowania lampy i robiło się zwarcie. Usuwam usterkę i na szczęście wszystko działa poprawnie. Będzie musiał sobie tylko lekko zagipsować.
wieczorkiem tradycyjnie prowadzę audycje w radio "radiolatki" do 22 umilając słuchaczom ten wieczór.
Na śniadanie bułka z masłem
okraszona pastą z wczorajszych myśli
do tego szklanka mleka
by dało się przełknąć czerstwy życia smak
Potem błądzenie po omacku
korytarzami upadłego miasta
gdzie cienie mówia o przeszłosci
ze strachu co przyniesie jutro
Przedziera sie przez niemy tłum
iskra nadziei
lecz i tak nigdzie nie dotrze
zostanie rozdeptana z zawisci
Na obiad rozkoszowanie się
sukcesami innych
zmieszane ze starymi ziemniakami
w ktorych wypoczywa kawałek kotleta...
W pracy przybijanie gwożdzi
do spruchniałej trumny losu
która przygotowuje się na jutro
bo nie widzi się większych perspektyw
Na kolacje pare odgrzanych filmów
z repertuaru niedoscigłych marzeń
które ułatwia dobre trawienie
i moze nie spowodują biegunki
Wspomnienia przegryzione sucharami
pamiętającą dobra komunę
by lepiej wzdychało się na sedesie
i miało na co narzekać....
Noc zapali Karłowate gniazdy
niedoliczając tego do rachunku
człowiek legnie na posłaniu
licząc na kolejne sny bez wyrazu....
brzdęk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz