poniedziałek, 5 lutego 2018

i zaś praca... 2012.01.13

13 stycznia 2012
zbieram się by wywlec się z łóżka bo to dzisiaj praca na mnie czeka  a jest niecierpliwa, wiec nie wypada sie spóźnić.
Tu czas się ślimaczy okrutnie i jeszcze bardziej  osłabia moje libido. Po pracy docieram do domu  lekko padnięty, na nic nie mam ochoty tylko coś zjeść i położyć sie  spać.

Wypatrujesz bratniej duszy
w drzewach pochylonych nad wąwozem
milczących przy grobach honoru
zasnutych mgłą czekania...

Patrzysz na puste pola 
czekające słów wiosny
gotowe rodzić nadzieję
i chleb pachnący szczęściem

Myśli zaplatasz na wietrze
by płynęły jak latawce
Wraz z kluczem żurawi
poznają wolność przestworzy...

Nie ma Ciebie tu gdzie jesteś
rozpływasz się nad łąką ciszy
karmiąc bezdomne ptaki
wiara w rychłe ocieplenie

Telefon wyrywa Cię ze snu
żywioły codzienności upominają się głośno
Praca stuka pytaniami do drzwi
listonosz spóźnia się z pocztą

Wstajesz wychodzisz zamykasz drzwi
pozostawiając zapach lasu
Wszystko wraca do normy
noc i jutrzejszy świt....

brzdęk.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz