11 stycznia 2012
Wracam do domku z pracy i padam na ryjek do spania. Trzeba bowiem odzyskać siły.Jadę tez kupić kartę na kolejny miesiąc. Po południu odwiedziła nas siostra z kolejna dawką swoich problemów.
Ale co zrobic trzzeba przecież wysłuchac i pomóc
Kłębią się myśli
w mojej głowie
lecz żadna z nich
nie umie zakwitnąć
Nie wiadomo skąd
przylatuje stado wygłodniałych wróbli
Wydziobuje wszystko
do ostatniej okruszki...
Siedzę wpatrzony w dal
spogladając w przepaść pustki
czuje się jak pustynia
która zapomniała jak wygląda deszcz....
brzdęk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz