poniedziałek, 5 lutego 2018

siup piatkiem 2011.12.16

16 grudnia 2011

I znowu idę do pracy żeby  zapełnić zmianę  chorego kolegi. Nic mi sie nie chce ale wstać trzeba. Potem spędzam 12 godzin w pracy ale  mówi się trudno jakoś to przeżyje.
 Po pracy wracam do domu lekko padnięty , ale już nic mi sie nie chce.. więc szybko kładę się spać.


Na błękitnej linie
zawieszonej pomiędzy przeszłością 
a tym co nadejdzie
kołysze się mój czas

praca codzienna i myśli ulotne
wstawanie i zasypianie
dobre wykorzystanie czasu i odpoczynku
i ganianie za rozwiązaniem problemów

Przy blasku słońca
liczę na łut szczęścia i dobra pogodę
Przy gwiazdach chce zasypiać
łapiąc marzenia za stopy i łyk odpoczynku

Huśtawka nastrojów
zrywa kartki z kalendarza
w pamiętniku zapisując
wzloty i upadki na listę strat

Miłość przechodzi obok
jak i reszta wygranych losowych
czasem tylko na chwile 
usiądę na malinowa herbatę

Pociąg turkocze po szynach
gnając myśli przed siebie
Nie ważne jak daleko dojdę po linie
i kiedy nadejdzie czas rozliczeń



brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz