15 grudnia 2011
Na szczęście noc minęła szybko i mogłem sobie po powrocie na jej odsypianie. Potem jeszcze kilka spraw do załatwienia bo trzeba było wykorzystać jakoś dobrze ten dzień. Wieczorkiem radowe granie. Czyli audycja dla słuchaczy. żeby dobrze mijał im czas. Realizowałem wszystkie wpisy i życzenia.
Potem oczywiście kładę sie spać gdyż znowu mam dyżur za kolegę.
Kolejny dzień przyniósł losowi fortunę
która zbija na Twoich porażkach
każde kolejne łzy smutku
to jego kapitał...
Ból po upadku, czy strach o jutro
to to podwójna premia
w przystawce sa prztyczki w nos
i rzucane kłody pod nogi
Los nie musi być łaskawy
ale brutalny i wymagający
takim jakim kochają widzieć go ludzie
by łatwiej było przełykać straty
A moze czas powiedzieć nie
wywiesić flagę z napisem "strajk"
i robić wszystko inaczej
machać ręką na upadki
Cieszyć się z chwili
gdy cało wrócimy do domu
śmiać się do przypalonej zupy
i uśmiechać się do ludzi na ulicy
Nie szukać wrogów wszędzie
patrzeć za kaloriami życia
Nie gasić się we własnym strachu
lecz szukać szczęścia nie pieniędzy...
I może wtedy odkryjemy
jak biedny jest los w tym strachu
ze musi walczyć by nas złamać
bo jego radość to widzieć nas na kolanach
A my łapmy za ogon szczęście
choćby to były maleńkie iskierki
uśmiechnijmy sie do barw tęczy
do motyla, ptaków i chciejmy żyć coraz więcej...
brzdek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz