17 grudnia 2011
Znowu budzik kazał wstawać i biec do pracy. Kolejna zmiana tym razem moja wypadająca mi z grafiku. Co zrobić taki pracowity tydzień mam.
Dzień przebiegał co prawda spokojniej ale co tam musiałem swoje odsiedzieć. W przerwie byłem na obiedzie czyli zupka pomidorówka, a na drugie noga z kurczaka z frytkami i surówką.
Po powrocie z pracy zasiadłem do radia i prowadziłem audycje od 20.00 do 22... A potem dobranoc i do spania...
Zasypiamy oboje w pościeli
utkanej z mrugających gwiazd
a skraju dwóch światów
przy moście nadziei
gdzie tęsknoty wiedzie szlak
Wyciągamy do siebie dłonie
dotykamy czułych słów
Oddechy zamknięte w telefonie
i szukanie w marzeniach sennych
do rajskich ogrodów wrót
Tańczą iskry po błękicie nieba
gwiazdy piszą kolejne wiersze
o tęsknocie co nocą błądzi
by dać pieszczoty i garść pocałunków
A kiedy słońce wzejdzie na horyzont
ruszymy w życie w blasku promieni
by spotkać się za nadziei zakrętem
przy malowniczym mostem z tęczy....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz