sobota, 17 lutego 2018

słabości... 2012.12.14

14 grudnia 2012

Około 14 przyjeżdża kuzyn Ewkki zeby te meble waszecia. Pakujemy te meble z piwnicy na auto. Miałem tez pomóc wynosić je później na 2 piętro ale po jednym kursie z szafeczką poczułem sie okropnie słaby,a serce waliło osalałe. Oj czuje ze sie od Ewki zaraziłem jakas grypka.
Wracam i się kładę czuje sie prawie nieżywy... szok... A ty jutro trza wstać i wracać rano do domu...
Na nic nie mam ochoty tylko bym spał, wiem powinienem isc do pteki ale na to nie mam siły.
Po południu dzwoni Robert i zaprasza do tego nowego lokum. Zbieram sie bo i tak muszę isc na dworzec po bilet na jutro. Kupuje bilety bo czeka mnie przesiadka w gdyni. Czyli najpierw skm 6 min na przesiadkę i TLK Norwid juz do Krakowa. Najgorsze ze trzeba trochę przejść z peronu SKM na te normalne perony i nawet nie wiem z którego odjeżdża.
U Roberta spędzamy jakas godzinkę popijamy kawkę, jem jakies ciasteczka ale ogolnie nic mi nie smakuje i nic sie ne chce, na bank jestem chory:(
Po powrocie  jemy obiadokolacje i biorę sie jeszcze za pakowanie. Potem już padam  bo rano trzeba wstać.... 

Wiatr połamał brzozy 
układając z nich krzyże
nad mogiłami jutra

Człowiek zapomniał ze nie jest sam
i zachłannie zaczął pożerać ziemię
tworząc betonowe pustynie

Powietrze przepełniło się elektroniką
strumienie atomów przeszyły świat
zaglądając wszędzie, nawet w duszę

Jednym klawiszem komputera
ktos kasował wszelkie wartości
i zlikwidował tradycje wielu pokoleń

Cywilizacja zatruła ostatni lisc życia
zamieniając bieguny ziemi
byc oze ona jest początkiem końca....

brzdęk..

1 komentarz: