poniedziałek, 19 lutego 2018

do domu ....uff 2012.12.15

 15 grudnia 2012
wstawanie na 3.20 a potem dokończenie pakowania i trzeba zrobić sobie herbatki do termosu
Wszystko idzie pomalutku mi jakos  na dodatek czujesie połamany i w ogóle martwię sie jak ja z ta ciężka torba sobie poradze i czy zdaze w Gdyni.
Na SKM zdazam  spokojnie i siadam cierpliwie czekając kiedy dotre do Gdyni głównej. Jak juz jestem na miejscu ledwie biegnac przemieszczam sie na te perony,w locie czytam ze muszę drałować na 5 peron.
Docieram w sam raz i wsiadam kolo konduktora który juz czekał do odgwizdania odjazdu . Jeszcze nim docieram do swego przedziału czuje ze pociąg rusza..  Siadam padnięty uff udało się ....
Jade i często przysypiam. Pije dużo jesc się mi nie chce, bo nie mam apetytu...  do Krakowa docieram na 16, dobrze ze mam od razu tramwaj.  Czuje sie okropnie zmęczony i wszystko mnie boli..
W domu zjadam rosołek i kłde się do łóżka.. przed snem pije fervex...a jutro trza do pracy... i to na 24 godziny....

Na ostatnim liściu jesieni
pisze moja miła
kilka słów tęsknoty
która zrodziła sie w sercu

Niech wiatr zatańczy pieknie
słońcem marzycielskiej wiosny
by nadchodzący dzień
niósł ci moje ciepło i zapach jutra

Czekam chwili wspólnych kroków
ramion splecionych wokół pieśni ptaków
pocałunków budzących paki kwiatów
i cykania świerszczy w środku naszej nocy....


brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz