14 października 2012
Wracam ledwie myśląc. Cała niedziela w pracy z "kawałkiem soboty" dają sie we znaki. Niczym sie juz nie zajmuje tylko myślę o tym by isc spac.
Wznosisz biały toast
za tych co polegli w polu boju
walczac z rzeczywistoscia
zmagajac sie z trudami życia
Pijesz za towarzyszy broni
ktorych gnebia ich kobiety
oganiczajac wolnosc
i swobodne spedzanie czasu
z kumplami przy piwie
Za zdrowie, za pieniadze
szczescie które kiedys przyjdzie
za pomyslnosc plonów
i dobra pogodę na jutro
W gore kielichy dla kurazu
na odwage i smutki
by świat był bardziej kolorowy
albo ku czci solenizanta....
Raczysz sie wódka
za dwóch , trzech, za dożywocie
nie patrząc na wątrobę i zdrowia stan
za tych co patrzą na Twój upadek...
Az kiedys nie weziesz kielisza do ust
bo juz nie bedzie Ci potrzebny
organizm rozpadnie sie na dobre
Odchodzac poostawisz żal najbliższych
i smród niedopitego alkoholu
brzdęk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz