28 grudzień 2012
Piątkowy dzień zacząl się spokojnie chociaż nie powiem żeby było cieplutko mrozik
troszkę dawał popalic.
Nie wiem co
mi sie stało bo przyszła mi zachciewajka na mandarynki. Zatem pospieszyłem
realizować swe pragnienie i kupiłem kilogram w Tesco. Czasem nie
wiele potrzeba do szczęścia człowiekowi.
Potem
zabrałem sie tez za małe pranie. Dziś tez czeka mnie nocna zmiana
więc po obiadku pozwoliłem sobie na chwilę drzemki...
W
czerwonym winie zaplatani
upajamy
sie swoja obecnością
pokrzepiamy
sie pocałunkami
ciesząc
sie że jesteśmy razem.
Świat
malujemy cieplejszymi kolorami
choć
wiemy że ciężko jest iść pod górę
Wspólnie
łatwiej patrzeć w niebo
i
widzieć w deszczu nadchodząca teczę...
Splecione
ze sobą ręce
sprawiają
że łatwiej iść przez życie
Dzień
staje się bardziej słoneczny
a noc
posiada wiecej gwiazd co dają nadzieje...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz