niedziela, 4 lutego 2018

piątek.... 2011.12.02

2 grudnia 2011
Po odwiedzeniu sklepu zabrałem się za malowanie futrynki lakierem, pomalowałem tez te okienka i  taki ciąg wentylacyjny.
Mam nadzieję że Ewka będzie zadowolona. Potem razem z Przemkiem  robimy obiad. Po południu wybieramy się do Magdy  i Irka.
Takie drobne pogaduchy daje też Patrykowi parę drobiazgów taki prezent od wujka.
Wieczorkiem niestety zabieram się zapakowanie,bo już minął czas mojego odpoczynku. Wszystko copiekne szybko się kończy, a szkoda....
Jutro rano zaś do pociągu , zatem kolejna krótka noc przede mną...

          Na polach jesień puszcza latawce
          ostatnie listy do świętego Mikołaja
          domagając się dla każdego
          kto był dobry wielkiego prezentu
  
                    Zima lekko zaspana
                    nie śpieszy się by śniegiem pruszyć
                    wysyła tylko chłodne oddechy
                    tak na partyjne przeszpiegi
  
          Drzewa ogołocone ze swoich uroków
          szykują się do chwili snu
           Wiewiórki nie bawią się z echem
          tylko skrupulatnie liczą zapasy

                    Szarość pisze kolejny wiersz
                    melancholia czyta gazetę
                    szukając anonsów w rubryce towarzyskie
                    licząc na odrobinę ciepła...

          Ktoś robi w pośpiechu szalik na drutach
          by jego samotność nie marzła zimą
          a po polu gawrony chodzą
          odliczając kroki do końca roku.....

brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz