2 grudnia 2011
Po odwiedzeniu sklepu zabrałem się za malowanie futrynki lakierem, pomalowałem tez te okienka i taki ciąg wentylacyjny.
Mam nadzieję że Ewka będzie zadowolona. Potem razem z Przemkiem robimy obiad. Po południu wybieramy się do Magdy i Irka.
Takie drobne pogaduchy daje też Patrykowi parę drobiazgów taki prezent od wujka.
Wieczorkiem niestety zabieram się zapakowanie,bo już minął czas mojego odpoczynku. Wszystko copiekne szybko się kończy, a szkoda....
Jutro rano zaś do pociągu , zatem kolejna krótka noc przede mną...
Na polach jesień puszcza latawce
ostatnie listy do świętego Mikołaja
domagając się dla każdego
kto był dobry wielkiego prezentu
Zima lekko zaspana
nie śpieszy się by śniegiem pruszyć
wysyła tylko chłodne oddechy
tak na partyjne przeszpiegi
Drzewa ogołocone ze swoich uroków
szykują się do chwili snu
Wiewiórki nie bawią się z echem
tylko skrupulatnie liczą zapasy
Szarość pisze kolejny wiersz
melancholia czyta gazetę
szukając anonsów w rubryce towarzyskie
licząc na odrobinę ciepła...
Ktoś robi w pośpiechu szalik na drutach
by jego samotność nie marzła zimą
a po polu gawrony chodzą
odliczając kroki do końca roku.....
brzdęk..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz