3.grudnia 2011
Budzenie raniutko a potem szybciutko pakowanie jedzenia na drogę i na dworzec. Pociąg 6.38 przyjechał punktualnie
Podróż dłuży się okrutnie choć na początku próbuje przysypiać, ale nie bardzo mi to wychodzi.
Nie ma w tym pociągu Warsu wiec musi wystarczyć przygotowany prowiant. A na drogę mam mandarynki i kanapki i... wystarczy.
Jadę sam w przedziale do Gdańska, gdzie wsiadają dwaj chłopcy jadący do Działdowa. Potem dopiero dosiada się gość w Warszawie i następny gdzieś koło Kielc.
Zatem nie narzekam na komfort jazdy, chociaż ICC mogłoby przyłożyć się do czyszczenia siedzisk bo sa zakurzone niemiłosiernie.
Na szczęście pociąg nie ma spóźnienia, nawet cudem udaje mu się przyjechać wcześniej o 5 minut
Do domku docieram spokojnie. Zjadam kolacje i kłądę się spać...
Na betonowym słupie
przyklejasz ogłoszenie
"Szukam przyjaciela od zaraz"
podany numer telefonu
wymagania i potrzebne wymiary
Telefon milczy nikt nie dzwoni z odpowiedzią
Może trzeba było podać wynagrodzenie
czas pracy i dogodne warunki
okres ochrony i ulgi jakieś....
Nadal cisza...
Rozmawiasz z innymi ze to szok
że w dobie kryzysu nie ma chętnych
jedni słuchają inni pukają się znacząco w czoło
Tych co słuchają jest coraz mniej
zresztą i dla nich nie masz czasu
Wreszcie mówisz dość czekania
i bez wiary idziesz zerwać swój anons
A słup chyli się pod ciężarem
ponaklejanych kartek tej samej treści
" Poszukiwany przyjaciel od zaraz
szukając szczęścia wyszedł i zaginął...."
brzdęk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz