niedziela, 4 lutego 2018

do domku ciuf ciuf 2011.12.03

3.grudnia 2011
Budzenie  raniutko  a potem szybciutko pakowanie jedzenia na drogę i na dworzec. Pociąg 6.38 przyjechał punktualnie
Podróż dłuży się okrutnie choć na początku próbuje przysypiać, ale nie bardzo mi to wychodzi.
Nie ma w tym pociągu Warsu wiec musi wystarczyć  przygotowany prowiant. A na drogę mam mandarynki i kanapki i... wystarczy.
Jadę sam w przedziale  do Gdańska, gdzie wsiadają dwaj chłopcy jadący do Działdowa. Potem  dopiero dosiada się  gość  w Warszawie  i następny  gdzieś koło Kielc.
Zatem nie narzekam na komfort jazdy, chociaż ICC mogłoby przyłożyć się do  czyszczenia siedzisk  bo sa zakurzone niemiłosiernie.
Na szczęście pociąg nie ma spóźnienia, nawet cudem udaje mu się przyjechać wcześniej o 5 minut
 Do domku docieram spokojnie. Zjadam kolacje i kłądę się spać...

 
        Na betonowym słupie  
        przyklejasz ogłoszenie
        "Szukam przyjaciela od zaraz"
        podany numer telefonu
        wymagania i potrzebne wymiary
               
                Telefon milczy nikt nie dzwoni z odpowiedzią
                Może trzeba było podać wynagrodzenie
                czas pracy i dogodne warunki
                okres ochrony i ulgi jakieś....

        Nadal cisza...
        Rozmawiasz z innymi ze to szok
        że w dobie kryzysu nie ma chętnych
        jedni słuchają inni pukają się znacząco w czoło

                Tych co słuchają jest coraz mniej
                zresztą i dla nich nie masz czasu
                Wreszcie mówisz dość czekania 
                i bez wiary idziesz zerwać swój anons

        A słup chyli się pod ciężarem
        ponaklejanych kartek tej samej treści
        " Poszukiwany przyjaciel od zaraz
        szukając szczęścia wyszedł i zaginął...."

brzdęk.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz