22 grudnia 2012
No proszę dzień nadszedł kolejny mrozik -4 a ja jakoś jeszcze sie nie daje. troszkę
domowych spraw. Walcze też z komputerem brata bo kładę mu od nowa system bo sie
coś zawiesza, pewnie jakieś wirusy czy coś koło teo. na dodatek ogarnia mnie jakaś niechciewajka czy coś podobnego. Nie wiadomo czemu zaczynam sie zle
czuć, może to jakeis przesilenie grudniowe czy jakos tak...
Budza
się sny niepewne
pod
rozpadająca sie szopa
która
ugina sie lekko
pod
naporem nieszczęść
Burze,
susze, gradobicia
powodzie
i pożary
i brak
wiary w kolejny poranek
trzymają
serce na uwięzi strachu
Skrzypi
czas ze starości
patrząc
jak los rozkłada karty
Mysz
piszczy z biedy chowając się za miotłą
zmęczone
oczy wypatrują słońca
Słowa
zwiędły w drodze do nieba
gaśnie
światełko wiary
wśród
sterty bólu i wspomnień
ciężko
znaleźć źdźbło sianka nadziei...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz