21 grudnia 2012
Bum Bach ....
i koniec świata..... nie nastąpił...
I wszyscy
wierzący w teorie Majów teraz siedzą i kombinują jak to możliwe... Jakis gość
nawet wydał koło 20 000 zł żeby zakupić wodę i żywność na tydzień i biedak
teraz gdzieś siedzi zaszyty w piwnicy wykopanej 5 metrów pod ziemia i czeka...
No cóż koniec nie nastąpił ani o 10 ani też o 12 jak niektórzy się
spodziewali...
Po za tym
dzień płynął spokojnie i bez żadnych zawirowań. Po południu jadę do Małgośki świętować "nieudany koniec świata" czyli zjedliśmy zapiekankę z
ziemniaczków i sera a potem gadaliśmy o rożnych różnościach...
Wybacz
moja kochana
za
złamana gałazke
z
drzewa co daje dla nas
złote
jabłka
Biegłem
przed siebie
z
zawiązanymi oczyma
nie
zauważyłem, nie chciałem
Pozwól
obwiązać bandażem nadziei
nasze
myśli i marzenia
i
wierzyć w tęczę
nad
naszym niebem
Przepraszam
że zapomniałem parasola
gdy
deszcz smutkiem
olewał
Twoja twarz
myślałem
że peleryna wystarczy
Poczekajmy
razem
na nowy
wschód słońca
Na
wiosna która zazieleni jabłonkę...
i na
drżenie naszych serc....
brzdek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz