7 września 2011
Po nocnym dyżurze chwila na odespanie utraconej nocy. Potem jadę do znajomej zobaczyć jak wygląda piec, który podobno się rozsypał.
. Okazuje się ze tak tez jest w istocie. popękały cegiełki szamotowe i połowa ściany się rozsypała. nie obejdzie się bez kupna zaprawy szamotowej. Dlatego remoncik tego pieca zostawię na inny termin jak szefowa kupi te zaprawę.
Potem jadę na małą imprezkę do znajomej i posiedzenie w miłym gronie. Kiedy wracam do domu myślę tylko o tym by położyć się spać..
Przez szybę witryny cukierni
patrzysz na panowanie jutra
uśmiechając się do czekających na Ciebie
smacznych kąsków sukcesu
Wierzysz w zielone szczęście
które jest dla Ciebie na każdym skrzyżowaniu
gdzie mało znaczący ludzie
ustępują Ci pierwszeństwa
Czujesz że właśnie tak musi być
że skowronki śpiewają nad Twoją głowa
A zwyczajni mają pospolitą krew
i muszą kłaniać Ci się na dzień dobry w pas
Może nawet tęcza wschodzi dla Ciebie
błyszcząc się kolorami i pachnąc migdałowo
a polana czekoladową polewą
nadaje się do jedzenia
Lecz za prawdziwym murem rzeczywistości
pozornie mali ludzie
plują na Twój portret oprawiony w pychę
licząc na Twój spektakularny upadek
Prędzej czy później czas podetnie Ci skrzydła
pozostawiając po Tobie rozrzucone pióra
Może jak gangrena zje Cie samotność
gdy substytuty przyjaźni odejdą wraz ze sławą...
Wtedy tykanie zegara
zacznie napawać Cię niepewnością
Będziesz szukać słów modlitwy....
A może jeszcze jest czas by przejść na dietę?
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz