piątek, 2 lutego 2018

ot taki dzionek... 2011.11.08

 8 listopada 2011
po śniadanku poszedłem na mały spacerek do sklepu żeby zakupić coś do jedzenia. Potem koło 11 pojechałem do znajomych żeby zobaczyć  co się tym razem stało że piec nie grzeje.  Okazało się ze  znowu nastąpiło zwarcie i musiałem wymienić kawałek przewodu i  zasilanie pieca.  Potem jeszcze zaglądałem do lampy sprawdzić czemu nie świeci. - spalił się starter.  Piece grzeją i wszystko  działa.

Potem już pojechałem do domku żeby zjeść jakiś obiadek. Po nim   chwila siedzenia przed komputerem a potem  poleżałem deczko  .
o 18 wychodzę  do pracy na nocną zmianę...


         Snuje się cicho i bezmyślnie
         po parku Twoich słów
         błądzę nieprzytomnie po omacku
         dotykając ogołoconych westchnień

                  Nie wiem gdzie jesień schowała słodycz miodu
                   zapach rajskich róż i powiew radości
                  Za połamanymi krzakami głogu
                   mieszkają tylko krzyki bezradności

         Zamiast kolorowych liści
         kwadratowe myśli  wiszą na  jesiennych drzewach  
         mogą zranić boleśnie jeśli sie nie pochylę 
         zimny wiatr kradnie mój optymizm

                  W pobliżu nie ma  ławki
                   by przysiąść na chwilę rozmyślań
                  nie ma drogowskazów prowadzących do prawdy
                  sa same  znaki zapytania 
                  i milczące odpowiedzi.....

         ile czeka jeszcze ciernistych ścieżek
         fałszywych zapachów nadziei
         niem  na moim horyzoncie
         zajaśni brzask wiosny?

brzdęk....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz