4 listopada 2011
Spałem dziś średnio dobrze, czyli budziłem się ze dwa razy w nocy. Ech nie ma lekko "halowin" czy co? Nie no raczej nie to . Ale swoją droga kiedy pomyśle że media i inni ludzie chcą na siłe zaprowadzić u nas to wątpliwe obyczaje (wigilii dnia wszystkich świętych) to juz sam nie wiem co mam mysleć. My tak bardzo chcemy zachodu że gotowi jesteśmy małpować od nich wszystko co się da!. Niebawem pewnie do tego tez dojdzie że będziemy jedli indyka na święto dziękczynienia , a 4 lipca będziemy obchodzić dzień niepodległości. Wariactwo.
No dobrze tak czy inaczej ja spokojnie zjadałem dzisiejszy dzień. Troszeczkę spacerku, potem wybrałem się do siostry pani Marty żeby zaglądnąć do jej instalacji i stwierdzić ze musi mieć osobne wyłączniki czasowe do gniazdek grzewczych bo inaczej grzeje jej piec cały czas.
Po obiadku małe mrożenie oczek, a poźniej sio do pracy na nocna zmianę....
Czemu zgubiłaś dzisiaj w parku
wczorajszą tęsknotę za marzeniami
zamieniłaś jej westchnienia
na chwile rozmowy z wiewiórką ....
Dlaczego zakopałaś pod stertą liści
pocałunki słonecznego lata
szept zwariowanych jaskółek
i szum morskich pieszczot.....
Co skłoniło Cię do tego
by rozsypać po całej drodze
rozkosze zmysłów i duszy
które wyrwały sie z okrzykiem pożądania....
Patrzysz milcząco w niebo
i szepczesz w kółko to samo
"Nie wierze że mogło spotkać mnie szczęście,
nie wierze że to działo sie naprawdę..."
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz