piątek, 2 lutego 2018

ot taki dzień bez indyka... 2011.11.04

4 listopada 2011

Spałem dziś średnio dobrze, czyli budziłem się ze dwa razy w nocy. Ech  nie ma lekko "halowin" czy co?  Nie no raczej nie to .  Ale swoją droga  kiedy pomyśle że  media i inni ludzie chcą na siłe zaprowadzić u nas  to wątpliwe obyczaje  (wigilii dnia  wszystkich świętych)  to juz sam nie wiem co mam mysleć. My tak bardzo chcemy zachodu że gotowi jesteśmy  małpować od nich wszystko co się da!. Niebawem pewnie do tego tez dojdzie że będziemy jedli indyka na święto dziękczynienia , a 4 lipca będziemy obchodzić dzień niepodległości. Wariactwo.
No dobrze tak czy inaczej ja spokojnie zjadałem dzisiejszy dzień. Troszeczkę spacerku, potem wybrałem się do siostry pani Marty żeby zaglądnąć do jej instalacji i stwierdzić   ze musi mieć osobne wyłączniki czasowe do gniazdek grzewczych  bo inaczej grzeje jej piec cały czas.
Po obiadku małe mrożenie oczek, a poźniej  sio do pracy na nocna zmianę....


        Czemu zgubiłaś dzisiaj w parku
        wczorajszą tęsknotę za marzeniami
        zamieniłaś jej westchnienia
        na chwile rozmowy z wiewiórką ....

                Dlaczego zakopałaś pod stertą liści
                pocałunki słonecznego  lata
                szept zwariowanych jaskółek
                i szum morskich pieszczot.....

        Co skłoniło Cię do tego
        by rozsypać po całej drodze
        rozkosze zmysłów i duszy
        które wyrwały sie z okrzykiem pożądania....

                 Patrzysz milcząco w niebo
                i szepczesz w kółko to samo
                "Nie wierze że mogło spotkać mnie szczęście,
                nie wierze że to działo sie naprawdę..."

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz