piątek, 2 lutego 2018

wolna sobota 2011.11.05

5 listopada 2011
Po powrocie z pracy myślałem tylko o tym żeby położyć sie spać, bo trzeba odespać utracony nocny raj.
Jakoś mnie boli coś  w pleckach, albo mnie coś owiało albo tego nie wie nikt.  Tak sobie dzisiejszy dzień płynie niemrawo, a ja się ciesze że mamy ciepła jesień tego roku.  Co prawda w polityce  małe zamieszanie z powodu przepychanek w  Pis-e i wykluczanie co niektórych  zasłużonych.  Ale ja nie zajmuje sie politykami i ich fanaberiami.
Ja wybrałem sie na mały spacerek żeby sie lekko dotlenić. Mamy ciepły listopad i jeszcze kolorowy.
Po za tym w domu był czas na pranie, sprzątanie i inne sprawki domowe. Wieczorkiem oglądałem coś w telewizji

           Za zaćmieniem słońca kryjesz swe sekrety
           swoja młodzieńczą miłość
            marzenia bez zgubionych granic
           i talenty których sie wstydzisz....

                      Teraz juz wiesz że nie grzech ładnie rysowac
                       lub malować  pięknie słowami
                      Ale kiedyś w przypływie buntu
                      spaliłaś wszystko co stworzyło Twoje serce

           Bałaś się ze innni Cie wyśmieją
           że będą wytykać palcami ....
           odrzuciłaś swój świat 
           bo tak chciał krzykliwy tłum

                      Po tamtej stronie słońca 
                      zakopałaś swe tęsknoty
                      niemodna już wiarę
                      i przepłakane noce

           żyją tam Twoje strachy, niepewności
           krzyki bólu i niezrozumienia
           ucieczki, głód wolnego powietrza
           prawda, miłość, szacunek.....

           Teraz żyjesz  krokami ulicy
           słowami powszednimi jak chleb
            choć kiedyś były nieprzyzwoite
           I sama nie wiesz po której stronie stoisz...

                      Czy łatwiej żyć jest w cieniu księżyca?

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz