5 listopada 2011
Po powrocie z pracy myślałem tylko o tym żeby położyć sie spać, bo trzeba odespać utracony nocny raj.
Jakoś mnie boli coś w pleckach, albo mnie coś owiało albo tego nie wie nikt. Tak sobie dzisiejszy dzień płynie niemrawo, a ja się ciesze że mamy ciepła jesień tego roku. Co prawda w polityce małe zamieszanie z powodu przepychanek w Pis-e i wykluczanie co niektórych zasłużonych. Ale ja nie zajmuje sie politykami i ich fanaberiami.
Ja wybrałem sie na mały spacerek żeby sie lekko dotlenić. Mamy ciepły listopad i jeszcze kolorowy.
Po za tym w domu był czas na pranie, sprzątanie i inne sprawki domowe. Wieczorkiem oglądałem coś w telewizji
Za zaćmieniem słońca kryjesz swe sekrety
swoja młodzieńczą miłość
marzenia bez zgubionych granic
i talenty których sie wstydzisz....
Teraz juz wiesz że nie grzech ładnie rysowac
lub malować pięknie słowami
Ale kiedyś w przypływie buntu
spaliłaś wszystko co stworzyło Twoje serce
Bałaś się ze innni Cie wyśmieją
że będą wytykać palcami ....
odrzuciłaś swój świat
bo tak chciał krzykliwy tłum
Po tamtej stronie słońca
zakopałaś swe tęsknoty
niemodna już wiarę
i przepłakane noce
żyją tam Twoje strachy, niepewności
krzyki bólu i niezrozumienia
ucieczki, głód wolnego powietrza
prawda, miłość, szacunek.....
Teraz żyjesz krokami ulicy
słowami powszednimi jak chleb
choć kiedyś były nieprzyzwoite
I sama nie wiesz po której stronie stoisz...
Czy łatwiej żyć jest w cieniu księżyca?
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz