czwartek, 1 lutego 2018

ot taka sobota... 2011.09.10

10 września 2011
Troszeczkę poleżałem dłużej, potem zabrałem się za porządki i inne drobiazgi  domowe.  Trzeba było też załączyć pralkę żeby wyprać kilka rzeczy.
Chwilę posiedziałem na internecie żeby uzupełnić zaległości.
Dzień podobny do wczorajszego jeśli chodzi o pogodę bo padało troszkę i ogólnie szarawo.
Dlatego też wykorzystałem też poobiednią chwilę na zmrożenie oka... A potem na nocną zmianę do pracy.

         Czas ucieka w podskokach  
         bojąc się Twoich ust
          bo gdy całujesz
         wszystko zatrzymuje się w powietrzu
         Nawet wiatr przygląda się z zazdrością
         jak reanimujesz moje myśli

                  Dotyk warg i kolory tęczy
                  wypełniają moje żyły
                  smak malin i róż 
                  kołysze się w duszy pożądaniem

         Oczy zamykają się w rozkoszy
         dotykając Twoich piersi
         i tajemnic ciała
         delikatnym piórem westchnienia

                  Motyle uniesień zastygają w bezruchu
                  raj uchyla swe bramy z zachwytu
                  pieśń rodzi się w ptasich sercach
                  dotykając barw obłoków

         Rozpływam się obsypany płatkami szczęścia
         dookoła wszystko kwitnie razem ze mną
         czas zipie ze zmęczenia
         a ja rozkoszuje się Tobą....

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz