09 września 2011
Dziś znowu dniówka, czyli budzenie starych kości i bieganie do pracy. Nic nie da się zrobić skoro dwoje pracowników jest nieobecnych.
Ktoś musi pracować żeby odpoczywać mógł ktoś, na szczęście już niebawem wracają.
Dzień w pracy mijał spokojnie pogoda troszeczkę zmienna bo dzisiaj kropiło.
Po powrocie do domku zrobiłem sobie coś do jedzenia. O 22 zasiadłem za sterami radiowymi i grałem przez 2 godzinki realizując pomysły słuchaczy.
Brzegi jeziora marzeń
porosły wysokim tatarakiem
kaczki zdziczały całkiem
od zeszłego roku
Zapomniane pocałunki błądzą cicho
przy pochylonej starej brzozie
szukają karmazynowych ust
i ciepła roztańczonego maja
Po niebie wśród bladych obłoków
falują nici babiego lata
zaszywając ozonową dziurę
przez która uciekają różowe sny
Po jeziorze żeglują teraz samotnie
pożółkłe liście zamyślonego klonu
który pisze tęsknoty listy
w imieniu nieszczęśliwie zakochanych
Jesień wchodzi kuchennymi drzwiami
w ostatnie dni lata
noc kradnie czas uciekającemu dniu
a kaczki szykują się do odlotu....
brzdęk....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz