22 listopada 2011
Po mało udanej nocy ide do pewnego państwa żeby przerabiać instalacje w garażu. Zmienili im drzwi do garażu na rozsuwane innego typu i muszę przenieść parę wyłączników i lampę po za tym popodwieszać inne kabelki. zajmuje mi to sporo czasu. tak ze calutki dzień z głowy. Wieczorkiem zasiadam ponownie za sterami radio, tym razem z 15 minutowym opóźnieniem bo nie zdołałem dojechać na czas. Ale zabawa ze słuchaczami miła i przyjemna. Grałem od 20.15 do 22.15 .. A potem do spania...
Słowa zakute w kamień
na głuchym cmentarzu
czytane tylko w listopadzie
wraz z zapalonym zniczem i modlitwą...
Obowiązek rodziny
przypomniany przez spadające liście
dźwięk kościelnego dzwonu
tradycje i lata przemijania...
Przywiązany sznurkiem przyzwyczajenia
do porządkowania parę razy w roku
westchnieniem pamięci dawnych czasów
i skrzypiąca bramka jutra...
Gwiazdy migają jak co noc...
zwyczajne jutro przyjdzie jak zawsze
lecz nie każdy zapisze życiem
kolejna stronę księgi
Czyjeś nuty przestana grac preludium
nastanie pustka i cisza...
czy zdarzy się wypełnić miłość
czy nie zabraknie jej czasu by wydać owoce...
brzdek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz