piątek, 2 lutego 2018

.i znowu do pracy... 2011.11.25

23 listopada 2011
Ot dzień lekko zwariowany bo trzeba raniutko wstać do pracy . Potem spędzić tu 12 godzin i męczyć sie  wykonując swe obowiązki.  Na dodatek cos mnie łamie w plecach.  moze to grypsko chce mnie zjeść kto to wie... Tak czy inaczej czas w pracy minął   normalnie . Po powrocie do domku mogłem zająć sie  zjedzeniem kolacji a potem udac się do spania.

         Za zapachem osamotnionych kasztanów
         stoisz zamyślona w kolejce po nadzieje
         Niepewna jutra bezradnie rozkładasz ręce
         z pustymi siatkami na zakupy...

                  Sklepy załadowane są uśmiechniętymi rzeczami
                  które wodza na pokuszenie
                  szczególnie wtedy gdy pusto
                  masz w portfelu i duszy

         Zegar krzywo odmierza czas
         raniąc Twoje myśli i kalecząc marzenia
         boisz się patrzeć w lustro
         by nie przerazić się przyszłości...

                  Za rogiem czai się jutro
                  ze znakami zapytania zamiast porannej kawy
                  masz juz dość dźwigania pod górę
                  najchętniej skończyłabyś pisać życiorys...

         Mówisz że Bóg zamiast słuchać lamentu ludzi
         czyta tylko codzienne gazety...
         i nie dostrzega prawdziwych smutków
         Ale czy na pewno?

                  Może on patrzy zupełnie inaczej...
                  Nie liczy pieniędzy i potrzeb świata...
                  Zamiast czasu  kroczy miłość
                  i wiara ze człowiek jeszcze wszystkiego nie stracił...

brzdek...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz