14 września 2011
Po powrocie do domu z pracy bardzo malutko pospałem bo musiałem pojechać do pracowni żeby przyglądnąć się piecykowi i go naprawić.
Rozrobiłem sobie zaprawę szamotowa i zabrałem się za przyklejanie wszystkich kawałeczków rozwalonego pieca. Wyglądało to jak układanie puzzli trójwymiarowych.
Po paru godzinkach tej "zabawy" mam nadzieję ze wszystko się uda. Teraz musi schnąć pomaleńku.
Gapi się na Ciebie rudy szpak
szukając sposobu by wtulić się w Ciebie
By dać Ci w prezencie
jemioły gałązkę
Szary świerszcz w ukryciu
komponuje dla Twych snów
śliczną jesienną kołysankę
na trzy struny zakochanych skrzypiec
Wiatr z miła chęcią
rozczesuje Twe jedwabne włosy
w których motyle
będą tańczyć walca
Maleńki żuczek z rozkoszą
chciałby pospacerować po ciele
czując jak drżysz
i wsłuchując się wbicie Twego serca
A ja cicho z daleka
piszę dla Ciebie wiersz
bo bramki słów
by powiedzieć że Cię kocham
A po za tym
nie mam nic
prócz zwyczajnego serca....
brzdęk....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz