czwartek, 1 lutego 2018

i zaś przytulam piec... 2011.09,15

15. wrzesień 2011
Dziś dzień wolny, ale tylko częściowo.Przecież na 11-12 zaplanowana jest wizyta pana do pomiarów okna. Niestety  gość się spóźnił i przyszedł o 12.30 i zaczął mierzyć zakończył to wszystko około 13 i podpisałem umowę na wymianę okna  (razem wyjdzie 670 - czas realizacji 3,5 tygodnia)
Wtedy dopiero mogłem wyjść i pojechać do pracowni, gdzie kontynuowałem pracę nad piecem. Okazało się ze nie wiele wyschło bo panuje wilgoć i piec ją wchłania i wszystko nadal jest mokre. Pokleiłem od nowa i tym razem zacząłem suszyć  grzejąc piec. O wiele jest lepiej,
 Mam nadzieję że wytrzyma. Wieczorkiem o 20 grałem na radio tak spokojnie 2 godzinki

      Huśtawka nastrojów ogarnia mnie
      lęk o jutrzejszy poranek
      o brak nadziei i zapachu kawy
      choć tęsknie za końcem nocy
      by radośnie żyć na nowo

            Jestem głodny choć nie wiem
            czy chcę jeść czy wzdychać do księżyca
            chcę krzyczeć o niesprawiedliwości
            lecz czuje ze nie powinienem zakłócać ciszy

      Wtulam się w noc
      by po chwili odrzucić ją z  zimna
      szukam muzyki, dźwięku,tańca
      i zabijam bzykającego komara
      żądnego mojej krwi

            Śmieje się do moich myśli
            i płaczę po chwili nad losem ćmy
            ze zmęczenia liczę gwiazdy
            choć wiem że przy pełni nie zasnę

      Gubię się i odnajduje
      wiem że nic nie wiem
      czemu jestem sam w ramionach nocy
      gdzie jesteś miła ze swym śpiewem kołysanki...?

brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz