11 listopada. 2011
Tak sie to stało że ja musiałem wstać i iść do pracy. Wiem dziś święto Niepodległości ale cóż ktoś musi pracować żeby świętować mógł ktoś. W tym roku padło na mnie. Dzień płynął spokojnie i bezboleśnie. Niestety nie mogłem nawet wyskoczyć na obiadek bo dziś porządne "instytucje" mają nieczynne .
Ale co mi tam nabrałem troszeczkę ze sobą jedzonka tak zeby starczyło.
Na szczęście te 12 godzinek minęły bez większych sensacji i można było spokojnie wracać do domku.
Jutro otworzysz kolejne bramy
na dobry dzień dla bliskich Tobie
Obudzisz dzwonem z porannej kawy
ich zmysły i kubeczki smakowe
Kolejny zamek zazgrzyta w drzwiach
przywołując powiew dobrej nadziei
pakując śniadanie do szkoły , pracy
dodając całusy szczęścia na kolejny czas
Uchylisz furtkę swego serca
na tych których spotkasz na codziennych szlakach
podzielisz się z nimi swym uśmiechem
i pomożesz przełknąć kolejny dzień
I tak będziesz mijać wiele drzwi i ścieżek
naciskając klamkę by wlać ciut nadziei
Kazda godzina zakwitnie na zielono
i pokoloruje szara rzeczywistość...
Oby takich słowików ciepła
było wśród nas jak najwięcej
by człowiek nie bał się wejść do lasu
w którym zamiast ciągłym strachem
będzie pachniało wiarą w życie
i sensem szukania szczęścia
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz