Wstałem dziś skoro świt , (a może jeszcze wcześniej), bo trzeba iść do pracy. Nie powiem żebym był tym bardzo zachwycony ale co zrobić siła wyższa. Pomaleńku udałem sie na autobus i szczęśliwie dotarłem do pracy. tutaj czas się bardzo ślimaczył, a mnie ogarniało coraz to większe lenistwo. Kierownik tez lekko wariował , nawet siedział bardzo długo biorąc pod uwagę jego możliwości.
Druga część dnia minęła bardziej spokojnie., Tak czy inaczej wracałem ciutkę podmeczony, a na doodatek lekki korki zmuszały mnie do zdenerwowania.
Grałem bowiem dziś audycje, niestety ciutkę się spóźniłem na wejście i poprzedzająca mnie prezenterka zagrała o dłuższy kawałek więcej.
Po audycji o 22 pomyślałem żeby iść spać ( bo jutro moja dniówka)
Mruczy bury kot Na Twoich kolanach
próbując ukołysać krzywe zmartwienia
żeby nie nękały głowę
która i tak boli Cię z nadciśnienia
Wiadomości z telewizora
bombardują zmęczona duszę
kłamstwami polityków zielona wyspa wzrostu
i nienawiścią co panoszy się dookoła
Karmią Cię sztucznym pożywieniem
pełnym związków chemicznych
a na deser podają grzecznie zapakowane
świństwa i zbrodnie człowieczego świata
Czujesz jak codziennie umierasz
bez podania przyczyny zgonu
Twoje lęki i beznadzieja
gonią czas by pośpieszył się lekko
z otwieraniem drzwi tamtej strony
Jesteś już zmęczona niesieniem życia
patrzeniem stale w nieszczęścia na ulicach
Nie wierzysz w sens skarg pisanych do Boga
zwyczajnie on nie ma na czytanie czasu
Życie potoczy sie dalej
przynosząc niedbale zapakowane
wschody i zachody księżyca
a kot jak mruczy tak będzie mruczał
.... dobranoc....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz