piątek, 2 lutego 2018

czwartkiem w pracy 2011.11.10

10 listopada 2011
Wstałem dziś skoro świt ,  (a może jeszcze wcześniej), bo trzeba iść do pracy. Nie powiem żebym był tym bardzo zachwycony  ale  co zrobić  siła wyższa.  Pomaleńku  udałem sie na autobus i szczęśliwie dotarłem do pracy.  tutaj czas się bardzo ślimaczył, a mnie ogarniało coraz to większe lenistwo. Kierownik tez lekko  wariował , nawet siedział bardzo długo biorąc pod uwagę jego możliwości.
Druga część dnia minęła bardziej spokojnie., Tak czy inaczej wracałem  ciutkę podmeczony, a na doodatek lekki korki zmuszały mnie do zdenerwowania.
Grałem bowiem dziś audycje, niestety ciutkę  się spóźniłem na wejście i poprzedzająca mnie prezenterka zagrała  o dłuższy kawałek więcej.
Po audycji o 22  pomyślałem żeby iść  spać ( bo jutro moja dniówka)

       Mruczy bury kot Na Twoich kolanach
       próbując ukołysać krzywe zmartwienia
       żeby nie nękały  głowę
       która i tak boli Cię z nadciśnienia

              Wiadomości z telewizora
              bombardują zmęczona duszę
              kłamstwami polityków zielona wyspa wzrostu
              i nienawiścią co panoszy się dookoła

       Karmią Cię sztucznym pożywieniem
       pełnym związków chemicznych
        a na deser podają  grzecznie zapakowane
       świństwa i zbrodnie człowieczego świata

              Czujesz jak codziennie umierasz
               bez podania przyczyny zgonu
              Twoje lęki i beznadzieja
               gonią czas by pośpieszył się  lekko
              z otwieraniem drzwi tamtej strony

       Jesteś już zmęczona niesieniem życia
        patrzeniem stale  w nieszczęścia na ulicach
       Nie wierzysz w sens skarg pisanych do Boga
       zwyczajnie on nie ma  na czytanie czasu

              Życie potoczy sie dalej
               przynosząc niedbale zapakowane
              wschody i zachody księżyca
              a kot jak mruczy tak będzie mruczał
               .... dobranoc....

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz