piątek, 2 lutego 2018

ot piątkowa praca 2011.10.14

 14 października 2011
Budzenie zgodnie z rytuałem by iść do pracy...  Zbytniej chęci jednak nie ma ale idę bo  co zrobić. Tu czas płynie spokojnie.
Nic szczególnego się nie wydarza, kolega wraca z "rodzinno-weselnego" urlopu więc jest o czym rozmawiać. Czas mija choć do tej 19 troszkę się dłuży.
Po powrocie do domku  jem obiado-kolacje i siadam na chwilę przed  telewizorem...

         Wiersze pisane za mgłą przeznaczenia 
         biegną gdzieś przed siebie 
         Patrząc ludziom w oczy
         wyczarowuje dla nich ptaka....

                  Chciałbym by usiadł im na ramieniu
                  by dodał otuchy w ich położeniu...
                  by zapalił latarnie na morzu
                  prowadząc do wysp nadziei
                                  
         Ptak wzbija się w niebo
         lecz ludzie odchodzą
         zaślepieni codziennością,
         przygnieceni swoim bagażem spraw...

                  Błękitne skrzydła siadają na drzewie
                  w oczekiwaniu na przechodniów
                  Jesienny deszcz zmienia nastroje
                  może ktoś na chwile przysiądzie zamyślony...

         Garść słów zmieszała się z powietrzem
         czas bezmyślnie kroczy do przodu..
         Wiadomości z gazet zaśmiecają świat
         gołębi puch nie uleczy ran....

 brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz