14 października 2011
Budzenie zgodnie z rytuałem by iść do pracy... Zbytniej chęci jednak nie ma ale idę bo co zrobić. Tu czas płynie spokojnie.
Nic szczególnego się nie wydarza, kolega wraca z "rodzinno-weselnego" urlopu więc jest o czym rozmawiać. Czas mija choć do tej 19 troszkę się dłuży.
Po powrocie do domku jem obiado-kolacje i siadam na chwilę przed telewizorem...
Wiersze pisane za mgłą przeznaczenia
biegną gdzieś przed siebie
Patrząc ludziom w oczy
wyczarowuje dla nich ptaka....
Chciałbym by usiadł im na ramieniu
by dodał otuchy w ich położeniu...
by zapalił latarnie na morzu
prowadząc do wysp nadziei
Ptak wzbija się w niebo
lecz ludzie odchodzą
zaślepieni codziennością,
przygnieceni swoim bagażem spraw...
Błękitne skrzydła siadają na drzewie
w oczekiwaniu na przechodniów
Jesienny deszcz zmienia nastroje
może ktoś na chwile przysiądzie zamyślony...
Garść słów zmieszała się z powietrzem
czas bezmyślnie kroczy do przodu..
Wiadomości z gazet zaśmiecają świat
gołębi puch nie uleczy ran....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz