piątek, 2 lutego 2018

okno... 2011.10.13

 13 października 2011
Wstałem gdzieś koło 8  niby nie muszę szaleć ale jeszcze coś zrobić trzeba. Dlatego zaraz po śniadaniu  muszę przenieś wersalkę *postawić ja w pionie ) żeby zmieścili się z oknem . Pokój mam niestety taki wąski  ze nie ma tu specjalnie miejsca.  Potem  muszę rozkręcić stół   bo tez mogli by się nie wyrobić.
 Fachowcy przychodzą lekko spóźnieni   tuz przed 13  ( mieli być o 12) Przepraszają za spóźnienie tłumacząc ze mieli wcześniej montowanie  okien u kogo innego.  Tak naprawdę pracuje tylko jeden monter, drugi przynosi mu narzędzie i okna. Tak czy inaczej praca idzie mu  sprytnie i sam  demontuje stare okno i montuje nowe.   jeszcze sprząta i oprawia  nowe okno. Wygląda dobrze całość zajmuje mu jakieś 1,5 godziny. Efekt będzie cieplej w pokoju.
Potem zajmuje sie tym wszystkim  żeby wszystko popodłączać.  Położyć na nowo i wersalkę, postawić łóżko podłączyć telewizor, komputer i posprzątać to co zostało do posprzątania czyli troszkę gruzu....
wieczorem zabrałem sie za granie  na radio. grałem tak od 19:45 bo wcześniejsza prezenterkę "wywaliło" do 22:05  A potem to ja myślę tylko o spaniu...


         Gdzie jesteś mój aniele
        w śnieżnobiałym kubraczku
        z błękitnymi skrzydłami
        i połowa etatu jako mój stróż
  
                Kiedyś  niebo posiadało środki
                 byś mógł czuwać przy mnie 
                we dnie i w nocy
                teraz tylko  co jakiś czas 
                podpisujesz się na liście obecności

        Dawniej każdą moją ranę 
        kropiłeś święconą wodą  by się goiła
        dziś uważasz  ze co mnie nie zabije 
        to mnie ukształtuje i wzmocni

                 Słuchałeś moich narzekań i próśb
                i zanosiłeś je do nieba
                 Obecnie  nie płaca Ci za bieganie  za mną 
                a i znaczki pocztowe podrożały

        A może zwyczajnie  rozbolały Cie nogi
        lub masz na nich żylaki 
        Z pewnością posiwiałeś już od zmartwień
        a ze skrzydeł powypadały pióra  ze zmęczenia

                Aniele  kochany stróżu mój
                usiądź sobie wygodnie  w barze przy piwie
                czerp radość z emeryturki
                A mi przyczep jakiś nadajnik 
                który pokaże co robię i gdzie jestem

        Zapomnij o klejeniu znaczków 
        na korespondencji do Najwyższego 
        Korzystaj z techniki w dobie internetu
        i załóż sobie konto na facebooku...

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz