30 listopada 2012
Dzień spokojnie sobie płynie a ja jakoś tak mam chyba zbyt wiele na głowie. No cóż bywają takie chwile ze nie wiadomo za co sie wziąć.
Najpierw rano jade do Panie W. żeby zobaczyć z domofonem co sie dzieje bo robi zwarcie. Okazuje sie ze deszcz zalał go kompletnie.
Po wysuszeniu zakładam kawałek gumy jako uszczelkę.
Potem jeszcze załatwiam parę spraw na mieście.
Wieczorkiem wybieram sie do pracy na nocna zmianę...
Na krawędzi jutra
Wieszam swe znaki zapytania
zapatrzone w środki przeciw molom
by nie zostały zjedzone
zbyt wcześnie
Ścieżki przede mną
pędza przed siebie szybko
wiją się i kręcą w obłędzie
i nie wiadomo czy idę
tą właściwą drogą
Wszystkie drogowskazy życia
ktoś połamał
by niepewność jutra
bolała bardziej
i niosła wiele niewiadomych
Nie chcę isc juz dalej
poczekam na cichy cud
na tym zimnym kamieniu
Może pojawi sie ktoś
kto zechce poprowadzić mnie dalej
brzdęk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz