1 grudnia 2012
Wracam po pracy jakoś zmęczony, zle sie czuje. Byc moze zaszkodziła mi kolacja albo sie przeziębiłem. Tak czy inaczej cos mi zle.
Cały dzień smęcę i plątam się po domu. Najchętniej nie wychodziłbym z łóżka. Dobrze ze mam wolne od pracy.
Czas płynie jakoś zamglony a mi nic sie nie chce.
Krzyczy blady swit po nieprzespanej nocy
drży powieka ze strachu
przed zgniłymkoszmarem
co dusił szare mysli
Ucieka dusza przed krzykiem dnia
pod skrzypiace drzwi koscioła
modlac się za tych co odeszli
by nie dzwonili łańcuchem pokuty
noc boi się własnego cienia
zmęczona batami losu
Obolałe mysli skomlą z bólu
licząc ze ktoś obliże rany
Cas czeka na syzyfa
by ten ruszył wreszcie do roboty
dzwigajac kamień codzienności
Zmeczone oczy wypatruja mocnej kawy...
brzdęk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz