środa, 7 lutego 2018

niedzielnie... 2012.07.08

8 lipca 2012
Dzień zaczyna się około południa, robimy małe pranie żeby było na jutro ,i trzeba sie pomaleńku pakować bo jutro skoro świt jedziemy do Olgi żeby zażywać Mazurskiego powietrza i dalej się urlopować

Za parawanem z papierowych słów
chowasz swe myśli poranne
blade usta bez makijażu
i rozespane oczy

Po delikatnym tańcu
z kroplami radosnego prysznica
budzisz swe ciało
z pogniecionego snu

Przy aromacie kawy
wyostrza Ci się wzrok
i po kolei układasz plan dnia
podkreślając na czerwono godziny szczęścia

A potem skaczesz prosto w życie
z otwartymi ramionami na wszystko
 co spotka Cie na drodze
nie pomijając tych 
co bez pracy marudzą nad życiem

To nic że wrócisz zmęczona
i może nie będziesz  wiedzieć
jak zjeść kolacje wieczorem
lecz przeliczając cuda jakich  byłaś świadkiem
w pościeli podarujesz Bogu pieśń dziękczynienia....

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz