8 lipca 2012
Dzień zaczyna się około południa, robimy małe pranie żeby było na jutro ,i trzeba sie pomaleńku pakować bo jutro skoro świt jedziemy do Olgi żeby zażywać Mazurskiego powietrza i dalej się urlopować
Za parawanem z papierowych słów
chowasz swe myśli poranne
blade usta bez makijażu
i rozespane oczy
Po delikatnym tańcu
z kroplami radosnego prysznica
budzisz swe ciało
z pogniecionego snu
Przy aromacie kawy
wyostrza Ci się wzrok
i po kolei układasz plan dnia
podkreślając na czerwono godziny szczęścia
A potem skaczesz prosto w życie
z otwartymi ramionami na wszystko
co spotka Cie na drodze
nie pomijając tych
co bez pracy marudzą nad życiem
To nic że wrócisz zmęczona
i może nie będziesz wiedzieć
jak zjeść kolacje wieczorem
lecz przeliczając cuda jakich byłaś świadkiem
w pościeli podarujesz Bogu pieśń dziękczynienia....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz