13 listopada 2011
Nie chcę mi się nic, ale dziś mam wolne. Nareszcie mam małą kumulacje wolnych dni. Poleżałem sobie dłużej bo nikt nie zrywał mnie do pracy Potem obiadek a po nim udałem si ę do Małgośki (Kotkowej) ot tak na pogaduchy.
Powitały mnie oba kotki Milka i Szprocia, jakoś tak jest że one na jesień sa bardziej przyjazne i można je spokojnie pogłaskać . Pewnie dlatego że nie szwendają się po ogrodzie do późnej nocy. Pogadaliśmy z Gośka o różnych naszych znajomych i o tym jak teraz mamy w pracy. Oczywiście popijaliśmy browarka umilając sobie czas.
Po powrocie do domu pooglądałem jeszcze telewizje i posiedziałem przed komputerem..
Zatrzymać czas na tarczy własnego serca
tak by wskazówki pokazywały
tylko radosne jego bicie
bez mieszania w kotle samotności
Stanąć na skraju przepaści
i wrzucić w dół zatrute słowa
zmęczenie i niechęć do życia
obłudę i fałsz spacerujące po świecie
Rozłupać człowieka na pół
i wyciągnąć z niego te koślawe rzeczy
pogoń za egoizmem i chciwość
wyprostować prawdę i postrzeganie świata...
Posypały się w niebo
marzenia podstarzałej nadziei...
Nikt jednak ich nie wysłuchał
bo przypominały odgłosy zagubionej depresji
i nie nadawały się
do pędzącego donikąd świata...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz