poniedziałek, 5 lutego 2018

niedz... 2012.01.08

niedziela 8 stycznia 2012
Po nocnej zmianie padam lekko pewnie to dlatego że odzwyczaiłem się od pracy. No cóż nie ma łatwo... szybciutko do spania  a potem można świętować.
wieczorkiem oglądam jakieś filmy  żeby zabić wolny czas.

W błękitnym tramwaju 
jadącym przez miasto
toczą się zwykłe rozmowy
o poczynaniach rządu 
o rentach,emeryturach
i sensacjach dnia codziennego

Ludzie zapatrzeni we własne niebo
wychwalają swe doskonałości
Niektórzy narzekają  że mają pod górkę
Chwala się potomstwem i szeregiem chorób
które pozwalają im na przetrwanie

W kącie z daleka od wszystkich
jedzie zagubiona bieda
brudna, śmierdząca
wydarta z rynsztoka
ale prawdziwa

Pasażerowie zatykają nosy z niesmakiem
uciekają z deka oburzeni
że to nie do pomyślenia
że trzeba z tramwaju to wyrzucić...

A ona zziębnięta
chciała się ogrzać na chwile
by móc dalej toczyć do góry
kamień Syzyfa bez sukcesu
Chciałą zmienić swój kąt życia
licząc że gdzieś będzie lepiej

Oburzeni poczuli sie lepsi
zapomnieli o rachunkach
zwariowanych cenach w sklepie
Dumni ze swego dostojeństwa
i wyższości, przestali narzekać
udając tych z wyższych swer

A tramwaj zadzwonił przyjaźnie
zapraszając kolejnych do mauki życia


brzdęk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz