sobota, 10 lutego 2018

krwawa niedziela

krwawa niedziela
23 września  2012
 Dzień spokojnie sie  przetoczył po tarczy zegara  z nudów  wziąłem sie za łupanie orzechów. A że jestem  głupi to robiłem to metoda nożową.  i..... CIACH
 Poszło mi nie tak jak trzeba i pojechałem ostro po paluchu....
Makabra krew lała sie, plastrów nie mogłem znaleźć. Normalnie jak w rzeźni. Wsadziłem łapę pod wodę,  potem woda utleniona  i lepiec...
Zawinąłem gazą... Z nerwów,albo ze strachu trochę słabo sie mi robiło, ale brat przytomnie zajął sie moim paluchem.
Dobrze że przestało się lać.... i mam nadzieje ze sie zrośnie. Jak to mówią   do wesela sie jakoś zagoi ( choć nie wiem czyjego)
Na noc do pracy z owiniętym palcem.... żeby przypadkiem nie urazić...
Ech  czemu człowiek nie myśli czasem...

Zakwitł kolejny kwiat 
zamyślonej paproci
którą wyhodowało Twe serce
na wzgórzach marzeń

Wystarczy zamknąć oczy
w tę jedwabną noc
by poczuć jego zapach  
i delikatne szeptanie

Mieni się barwami letniej tęczy
zmieniającymi sie lekko 
wraz z Twoim oddechem wzruszenia
i tańcem warg

Gdyby się wtulić w cisze nocy
dałoby się usłyszeć
jak recytuje romantyczne wiersze
w oczekiwaniu na świt

Bo wraz z pierwszymi promieniami dnia
znikną czarodziejskie płatki
jakby ich wcale nie było
a zamyślona paproć pozostanie jedna z wielu....

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz