krwawa niedziela
23 września 2012
Dzień spokojnie sie przetoczył po tarczy zegara z nudów wziąłem sie za łupanie orzechów. A że jestem głupi to robiłem to metoda nożową. i..... CIACH
Poszło mi nie tak jak trzeba i pojechałem ostro po paluchu....
Makabra krew lała sie, plastrów nie mogłem znaleźć. Normalnie jak w rzeźni. Wsadziłem łapę pod wodę, potem woda utleniona i lepiec...
Zawinąłem gazą... Z nerwów,albo ze strachu trochę słabo sie mi robiło, ale brat przytomnie zajął sie moim paluchem.
Dobrze że przestało się lać.... i mam nadzieje ze sie zrośnie. Jak to mówią do wesela sie jakoś zagoi ( choć nie wiem czyjego)
Na noc do pracy z owiniętym palcem.... żeby przypadkiem nie urazić...
Ech czemu człowiek nie myśli czasem...
Zakwitł kolejny kwiat
zamyślonej paproci
którą wyhodowało Twe serce
na wzgórzach marzeń
Wystarczy zamknąć oczy
w tę jedwabną noc
by poczuć jego zapach
i delikatne szeptanie
Mieni się barwami letniej tęczy
zmieniającymi sie lekko
wraz z Twoim oddechem wzruszenia
i tańcem warg
Gdyby się wtulić w cisze nocy
dałoby się usłyszeć
jak recytuje romantyczne wiersze
w oczekiwaniu na świt
Bo wraz z pierwszymi promieniami dnia
znikną czarodziejskie płatki
jakby ich wcale nie było
a zamyślona paproć pozostanie jedna z wielu....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz