22 wrzesień 2011
małe wariactwo od samego rana Najpierw chwila na leżakowanie i odrabianie zaległości, a potem jade zaglądnąć do pracowni do pieca, okazuje sie że tym razem coś szwankował stycznik i zaś trzeba by ło go podregulować.
Potem jeszcze miałem kilka spraw do załatwienia na mieście i tak zleciało prawie połowa dnia. Wieczorkiem grałem na radio od 20 do 22 realizując zapotrzebowania słuchaczy na dobra muzyczkę.
Ogrzej moje dłonie bo zimę są
brakuje w nich ciepła
bo znają tylko mrok
liczą jasne gwiazdy
i samotne kroki
daj im ciepło by chciały żyć
Otwórz moje oczy na ptaków śpiew
one zapomniały kolorów i blasku dnia
Straciły nadzieje w świata moc
czuwały tylko
nad potokiem samotnych łez
Obudź ze snu milczenia wargi me
co chowały się w ciszy
zbierając tylko puste myśli do koszyka
czasem łapiąc tęsknotę
za skrzydła westchnienia
Utul moje zimne serce
bo zapomniało do czego służy
prócz pompowania krwi
Pokaż jak pachnie wolność
jak tańczy miłość
niechaj zacznę żyć...
niechaj dotknę raju...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz