31 sierpnia 2011
Sam nie wiem jak mam leżeć i co robić. Teraz już wiem co mnie spotkało. To jest tak zwana grypa "dwódniowa" Przez dwa dni sa sensacje żołądkowe. Dziś tez czeka mnie ścisła dieta, czyli ryż i nic więcej. Rano zjadłem jakiś kleik z ryżu, na obiad i na kolacje to samo. Szczerze mówiąc czuje się słaby ale przynajmniej żołądek nie robi szaleństw. Ech za oknem ciepły dzień a ja nie wychodzę z łózka.Tylko co jakiś czas mierzę temperaturę, bo czuje jak skacze. Ogólnie dzień jakiś taki... Tak czy inaczej dziękuje zmiennikowi że wziął mój dyżur dziś bo w pracy bym padł albo musiałbym iść do lekarza...
Patrzę w Twoje oczy miła
jak wysycha woda w jeziorze
w którym pływają złote rybki
i marzenia w różowych kąpielówkach
Nie widzę juz tam dzikich ptaków
śpiewających o szczęściu
Nie ma tez kolorowej tęczy
co liczy srebrny deszcz
Co się dzieje krajobrazie mych myśli?
co sprawia ze więdną kwiaty nadziei?
gdzie pędzisz mój aniele
czemu gaśnie blask gwiazd?
Tryby codzienności łamią plany nadziei
wymagania świata przekreślają wiarę w cuda
kolejne problemy żłobią zmarszczek rowy
sprawiają że wyrastają nowe wzgórza...
Nie smuć się moja miła
i nie maluj czarnych chmur w raju
daj mi swe serce i chodź
razem łatwiej chodzi sie po górach
Podzielimy troski na pół
by w plecakach nie było zbyt cięzko
namalujemy słońce nadziei
a na szczytach znajdziemy stokrotki...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz