23 sierpnia 2011
Do pracy rodacy- Wstawać się nie chcę ale trzeba bo przecież nikt za mnie do pracy nie pójdzie. Czas zarabiania pieniedzy płynął spokojnie Kierownik nie narzekał -może nie miał ku temu weny? Po za tym to jest bardzo goraco i nie da się normalnie funkcjonować. Obiadek zjadłem w pobliskim barze : kotlecik schabowy z ziemniaczkami i surówką a na pierwsze rosołek
Czas do 19 płynął pomaleńku. Wieczorkiem grałem na radio (20-22), a potem szybciutko do spania
Rumiane jabłka masz pod koszulą
patrzą na mnie pożądliwie
gdy tańczą wesoło
z roześmianym w słońcu sierpniem
Malinowe usta rozkosznie tulają
smakowitością serca
wabiąc kolorowe motyle
do miłosnego uniesienia
Wiatr rozwiewa Twoje włosy
niczym skrzydła anioła
w którego oczach błękitu
widzę fragmenty rajskiego nieba
Zostań moją brzoskwinką
którą zjem oblizujac wargi
czując jak delikatna słodycz
wprawia w drżenie serce i umysł
brzdęk..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz