20 września 2011
Trzeba wstać do pracy , bo nie ma leserowania, zastanawiam się tylko, czy dam radę bo słabowicie spałem dziś w nocy. wszystko przez zmianę ciśnienia, albo koszmarków. kropi deszczyk od samego rana i jakoś tak pochmurno. Cały dzień snuje się po "omacku" oprócz spania to więcej mi się nie chce. Te 12 godzinek wlecze się niemiłosiernie, na szczęście kiedyś sie kończą... Po pracy jadę szybko do domku, gdzie po kolacji myślę tylko o odsypianiu minionej nocy...
Milczysz zapatrzona w granit nieba
jesteś obrażona że On
nie dał Ci fortuny
choć przecież skreśliłaś kupon
Czujesz że znowu ktoś Cie wykorzystał
ze to niedobrze
ze inni maja lepiej i łatwiej
a Ty wciąż ciężko i pod górkę
Jesteś zła że kłopoty i nieszczęścia
zaległy się w domu
a nikt nie słucha Tego lamentu
i nie spieszy z pomocą...
Nie chcesz już liczyć gwiazd
nie obchodzi Cię jaka była pogoda
czy ptaki śpiewają dla Ciebie
Masz dość Boga co kocha bogatych
Nie wierzysz w Jego miłość
gdy liczysz czy starczy do wypłaty
gdy jesz suchy chleb i płaczesz
kiedy los znowu kradnie Ci czas...
A wiatr głaszcze spokojnie włosy
tuli ciepłym pocałunkiem jesieni
barwi na kolorowo bukiety liści
rozsypując żołędzie i nadzieje pod stopy....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz