czwartek, 1 lutego 2018

i znowu trzeba wstać... 2011.09.20

20  września 2011
Trzeba wstać do pracy , bo nie ma  leserowania, zastanawiam się tylko, czy dam radę  bo słabowicie spałem dziś w nocy.  wszystko przez zmianę ciśnienia, albo koszmarków. kropi deszczyk  od samego rana i jakoś tak pochmurno. Cały dzień snuje się  po "omacku" oprócz spania to więcej mi się nie chce.  Te  12 godzinek wlecze się niemiłosiernie, na  szczęście  kiedyś sie kończą... Po pracy jadę szybko do domku, gdzie po kolacji myślę tylko o odsypianiu  minionej nocy...

          Milczysz zapatrzona w granit nieba
          jesteś obrażona że On
          nie dał Ci fortuny
          choć przecież skreśliłaś kupon

                    Czujesz że znowu ktoś Cie wykorzystał
                    ze to niedobrze
                    ze inni maja lepiej i łatwiej
                    a Ty wciąż ciężko i pod górkę

          Jesteś  zła że kłopoty i nieszczęścia
          zaległy się w  domu
          a nikt nie słucha Tego lamentu
          i nie spieszy z pomocą...

                    Nie chcesz już liczyć gwiazd
                    nie obchodzi Cię  jaka była pogoda
                    czy ptaki śpiewają dla Ciebie
                    Masz dość Boga co kocha bogatych
          
          Nie wierzysz w Jego miłość
          gdy liczysz czy starczy do wypłaty
          gdy jesz suchy chleb i płaczesz
          kiedy los znowu kradnie Ci czas...

                    A wiatr głaszcze spokojnie włosy
                    tuli ciepłym pocałunkiem jesieni
                    barwi na kolorowo bukiety liści
                    rozsypując żołędzie i nadzieje pod stopy....

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz