27 grudnia 2012
Wracam po 24 godzinach pracy do domku i od razu czuje ze powinienem iść spać, bo przecież kiedyś trzeba odespać.
ok 14 jadę do Michała ustawiać ten piec. Jakoś udaje nam się lekko zorientować na czym polega instrukcja obsługi.
Przy okazji wysłuchuje co ma mi dopowiedzenia o swoich problemach. Co zrobić każdy ma jakieś sprawy.
Wiec staram się go wysłuchać i w miarę swych możliwości doradzić i pomóc.
O 20 gram na radio lubię robić coś dla innych i mam takie przeczucie że to co robię chociaż trochę komuś się podoba i w jakiś sposób pomaga mile spędzić czas.
Potem coś oglądam w telewizji i kładę się spać bo jutro znowu praca.
Słowa rozsypujesz jak ziarna
dookoła moich myśli
na pole serca
by wzeszło zboże naszej tęsknoty
Słońce przyświeca naszym krokiem
kiedy idziemy do siebie
po moście malowanym tęczą
nad rzeką naszych odległości
Każde z nas jest dla drugiego darem
azylem bezpieczeństwa
przystania wolną od burz i huraganów
ciepłym pocałunkiem poranka
Wiatr porywa moje szeptanie
do Twych skrzydeł aniele
by zbliżyć nasze ramiona, usta
i ogrzać serca miłością...
Kolejne jabłka spadają z drzewa
raj dojrzewa naszym oddechem
nie dzieli nas nic
dzień i noc są naszym śpiewem
Rozwińmy skrzydła naszej tęsknoty
wzbijmy się pod strzechy gwiazd
i tu załóżmy nasze gniazdo
gdzie rodzić się będą spełnione marzenia
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz