poniedziałek, 5 lutego 2018

i znów codzienność 2011,12.27

27 grudnia 2012
Wracam po 24 godzinach pracy do domku i od razu czuje ze powinienem iść spać, bo przecież kiedyś trzeba odespać.
ok 14 jadę do Michała  ustawiać ten piec.  Jakoś  udaje nam się lekko zorientować na czym polega instrukcja obsługi.
Przy okazji wysłuchuje co ma mi dopowiedzenia o swoich problemach. Co zrobić  każdy ma jakieś sprawy.
Wiec staram się go wysłuchać i w miarę swych możliwości doradzić i pomóc.
O 20 gram na radio lubię robić coś dla innych i mam takie przeczucie że to  co robię chociaż trochę komuś się podoba i w jakiś sposób pomaga mile spędzić czas.
Potem coś oglądam w telewizji i kładę się spać  bo jutro znowu  praca.

Słowa rozsypujesz jak ziarna
dookoła moich myśli
na pole  serca
by wzeszło zboże naszej tęsknoty

Słońce  przyświeca naszym krokiem
kiedy  idziemy do siebie
po moście malowanym tęczą
nad rzeką naszych odległości

Każde z nas jest dla drugiego darem
azylem bezpieczeństwa
przystania wolną od burz i huraganów
ciepłym pocałunkiem poranka

Wiatr porywa moje szeptanie
do Twych skrzydeł aniele
by zbliżyć nasze ramiona, usta
i ogrzać serca miłością...

Kolejne jabłka spadają z drzewa
raj dojrzewa naszym oddechem
nie dzieli nas nic
dzień i noc są naszym śpiewem

Rozwińmy skrzydła naszej tęsknoty
wzbijmy się pod strzechy gwiazd
i tu załóżmy nasze gniazdo
gdzie rodzić się będą spełnione marzenia

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz