poniedziałek, 5 lutego 2018

i wreszcie oddech... 2011.12.19

19 grudnia 2011
Wracam do domu zmęczony jak nie wiem co, Odczuwam dość mocno  trudy ostatnich 3 dni. Pada zatem do łóżeczka i przesypiam trochę dnia.
Na dodatek czuję się lekko przeziębiony  bo coś  chyba mnie zawiało. Nie wychodzę nigdzie z domu tylko spędzam czas raczej w łóżeczku.
o 20 zasiadam za sterami radiowymi i prowadzę  audycję do 22 potem znowu pakuje się do łózka i wypijam  szklankę fervexu...

W lesie brzozowym nocą 
słychać biały szept
to drzewa dzielą się swą dobrocią
dając rady tym co szukają sił...

Jesienna nostalgia śpi w kącie domu
tuląc się co wieczór
 do obolałych myśli
by obudzić bezsenny czas

Księzyc czuwa nad aniołem bezszelestnych
co zimą długo śpią
tęsknota za śpiewem ptaków
chowa się w kopcach powiędłych liści...

Za rogiem płatki śniegu
piszą kolejny sen
Przy paśniku kłócą się sarenki
czy zamarznie leśny zdrój

A na wersalce czerwonej
chrapie człowiek zapracowany
śni mu się pałacyk, miliony
i samochód z najwyższej półki

Marzy mu się zima bez śniegu
żeby go nie trzeba było odgarniać
i mrozu niech nie będzie  
to na opale się zaoszczędzi

I może wiosna ich połączy
gdy chłop zauważy przebiśniegi
a drzewo zielone liście wypuści
Bo może miłość się obudzi
i zacznie się nowe życie...

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz